Jak sobie z tobą radzić, podły nastroju?

Nie jest łatwo, kiedy przychodzi.

Daje w kość…

Do świąt daleko, dookoła zdaje się być więcej pracy niż czasu, a za oknem dominują mgły i deszcze. Wilgoć wisi w powietrzu. Wieczorem bezlitośnie straszy biała kartka która już dawno powinna być zapełniona. W mieszkaniu cicho i zimno. Każda piosenka bardziej zasmuca niż inspiruje, przywołuje niewykorzystane szanse, niespełnione miłości i jakąś głęboką, bezdenną tęsknotę.

To wszystko zdarza się każdemu. Gorszy dzień, poczucie bycia niepotrzebnym, brzydkim i niekochanym.

Inną sprawą jest co z tym zrobić.

Osobiście zdarza mi się spojrzeć na zegarek. Mam 5 minut użalania się nad sobą. Poddaję się podłym myślom i samotności. Pytam samą siebie po co to wszystko?
Jednak zgodnie z zasadą pięciu minut – nie mogę pozwolić sobie dłużej na czarne myśli. Muszę zająć czymś mózg.

Nie da się przekonać smutnej osoby, że świat jest piękny. Nie da się przekonać osoby w depresji, że życie ma sens. Każdy z nas musi to poczuć i odkryć sam na własną rękę. Czasem zajmuje to miesiące albo nawet lata. Grunt to przetrwać najgorsze.
podly nastroj 02.jpg

Przecież gorzej już być nie może.

Mogę Wam napisać życie jest piękne, ale jeśli nie poczujecie tego zdania to na nic wam się ono nie zda. Dopiero jak każda komórka waszego ciała to zrozumie, jak będziecie razem z powietrzem wdychać i wydychać to piękno to wtedy zrozumiecie.

Powtarzanie sobie mam depresję nie pomoże. Pewnie jej nie masz – depresja to straszna choroba, przeszłam przez nią. Długo mnie niszczyła, ale bardzo jej dziękuje za to że była. Dzięki niej wiem jak to jest i mogę naprawdę docenić wszystko co pojawiło się po niej. Rady weź się w garść i otwórz się na ludzi wtedy nie działały. Wiele, wiele miesięcy pochłaniała mnie ta bestia i prawdą jest, ze długo musiałam poczekać na to aby być gotowym i samemu podjąć jakieś działanie. Wtedy zwyczajnie poprosiłam o pomoc. Kogo? Nikogo. Powiedziałam tylko głośno błagam o pomoc bo dalej już nie mogę. Błagam, bo nie chcę już tak dalej wegetować.

podly nastroj 01

Każdy podły nastrój można zwalczyć i jest na to milion sposobów…

a oto kilka z nich, które przychodzą mi do głowy


1. Kubek zielonej herbaty, kawa z ogromną pianką, (jedno!) ciastko, 10 minut obserwowania ludzi za oknem, karmienie gołębi, wstąpienie do ulubionego miejsca, sms do bliskiej osoby…

Zrób cokolwiek co ci sprawia przyjemność. Jakąś małą, z pozoru nieważną rzecz. Oderwij się na chwilę od pracy i obowiązków. Może świat się nie zawali jeśli dasz sobie kwadrans. Ale naprawdę sobie. Nie przeglądaniu facebooka i śledzeniu kwejka. SOBIE.
Jeśli po 15 minutach wrócisz do pracy poczujesz się jeszcze lepiej – udowodnisz sobie swoje zdyscyplinowanie i zdeterminowanie. Kto tego nie lubi?

2. Papier zniesie wszystko.

Zawsze możesz wziąć kartkę i pisać tak długo aż stępi się ołówek. Podrzyj ją później aby nigdy więcej nie patrzeć na rozżalone słowa. Niech idą jak najdalej.
Czasem trzeba dać ujście wszystkim żalom, nabrać dystansu i spojrzeć na nie z drugiej strony. Rozwiązanie problemu może być jeszcze bliżej.


3. Poproś o pomoc.

Pisałam o tym kilkanaście linijek wyżej. Nie musisz prosić nikogo konkretnego. Wystarczy żeby cząsteczki powietrza usłyszały te słowa. Mówienie na głos często zmienia postać rzeczy. Myśli złudnie wydają się być czymś niematerialnym. Gdy je wypowiemy zaczynają się dziać. Powiedz – ile razy chciałeś coś powiedzieć na głos, ale nie mogło ci przejść to przez gardło?
Może wreszcie warto wypowiedzieć coś

4. Rusz się.

Na niektórych działa aktywność fizyczna. Trening, siłownia, basen. Ja wolę chodzić. Zawsze mówię, że po 20 kilometrach wraca mózg i przestaję bluźnić na swoje piękne życie.

5. Wypłacz się.

Jak długo jesteś w stanie płakać? Jest ci smutno? Wyj. Ostatnio po podłym dniu zadzwoniłam do taty ze słowami chce mi się płakać.
To dlaczego nie płaczesz? zapytał.
Bo jestem na środku centrum handlowego.
To co z tego. Jak jest Ci smutno to płacz, nie możesz się męczyć.

6. Oddychaj.

Zajmij się swoim oddechem. Powoli i równomiernie. Wyjdź na papierosa – zaciąganie się również jest formą miarowego oddechu.
Zapal świeczkę, popatrz na nią spokojnie. Być może wszystko cię za chwilę uśpi. Okej, może naprawdę tego potrzebujesz.

7. Uświadom sobie.

W moim przypadku jest to zawsze końcowa faza uwalniania siebie od złego nastroju. W domu mam taki obraz gdzie jest napisane nie narzekaj, że idziesz pod górę skoro zmierzasz na szczyt. Może mi być źle, smutno i podle ale zawsze z tego wstanę. Oczywiście, że nigdy do końca tego nie wiem czy wstanę. Ale lepiej jest powiedzieć sobie wstanę. Lepiej jest usunąć wszelkie wątpliwości.

Wiem, że jest Ci ciężko. Wiem, że chwilami czujesz się zły, samotny, rozgoryczony, sponiewierany, biedny, potargany, zmęczony i przepracowany.
Ja też.
Ale naszą siłą jest to jak sobie z tym radzimy.

 end
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s