Daj sobie szansę

Jeden z moich wykładowców i cholernie mądrych ludzi czasami na nas krzyczy.
Poprawka – przeważnie na nas krzyczy.

Podnosi głos i powtarza – będziecie chcieli rzucić tę robotę na którą się porwaliście. Przy każdym projekcie będzie was nosiło, będziecie przeklinać dzień w którym się go podjęliście i marzyć o tym żeby cofnąć czas.
Za każdym, cholernym, razem.
Ale nie przejmujcie się, bo po coś podjęliście te swoje życiowe decyzje, przypomnijcie sobie dlaczego akurat tak i dlaczego akurat te. Wtedy może będzie wam lżej.
Może.

Innym razem zaczął machać rękoma i krzyczał co tu jest napisane?! Wskazywał na przestrzeń nad tablicą.
Gdzie? Pytaliśmy czując się jak idioci.
No tu, nie widzicie?

Oczywiście, że nic tam nie było napisane. Uśmiechnął się, bardzo z siebie zadowolony i dalej pokazywał palcem na pustą ścianę.

Tam jest napisane Daj sobie szansę.

Daj sobie szansę stało się naszym mottem. Tamtego dnia podziałało na mnie elektryzująco. Miał rację, dlaczego nie dajemy sobie szansy? Paraliżuje nas strach, paraliżuje nas widmo porażki, czarne myśli, ogrom pracy… Mnie osobiście przeraża fakt, że może nie wyjść idealnie.
Daj sobie szansę, dziewczyno!

Kiedy zabieram się do pracy spodziewam się idealnego efektu i przejawów geniuszu. Jeśli tak myślę to nigdy nie będzie dokładnie tak jak gdybym chciała. Praca może być udana, ale dla mnie i tak będzie niezbyt… dobra…

Nie mogę wam powiedzieć – obniżcie swoje oczekiwania. To bez sensu. Moim zdaniem powinniśmy wykonywać swój kawałek w sposób jak najlepszy, powinniśmy mieć przed sobą jakiś dobry efekt do którego będziemy chcieli dążyć. Jednak nie można zarzynać się.
W mojej szkole na każde nowe ćwiczenie profesorowie mówią zróbcie je dobrze, na arcydzieła czas przyjdzie później. Mylcie się i popełniajcie błędy ale próbujcie.
Dokładnie – dajcie sobie szansę.

Jakiś czas później spróbowałam tego samego triku na grupie młodzieży z którą prowadziłam zajęcia na temat filmu. Dzieciakom nie podobał się efekt ostatniej pracy, morale w grupie opadły, zabrakło motywacji do pracy. Zebrałam ich w jednej sali i skopiowałam metodę mojego profesora. Zapisałam dużymi literami na tablicy Daj sobie szansę. Siedzieli ze zwieszonymi głowami, ale podziałało. Kazałam im popełniać błędy, ale próbować. Bo z każdą próbą, z każdym wyciągniętym wnioskiem będziemy wiedzieć tak nie należy robić. Ale najpierw musimy…
tak, znowu – dać sobie szansę.

Ludzie są momentami straszni. Prześcigają się w wynikach, walczą o miejsca, zabraniają sobie błędów. Owszem smak rezultatu jest cudowny, ale czy nie lepszy jest smak doświadczenia?

Mogłabym ciągnąć ten wpis jeszcze przez tysiące słów, ale postaram się podsumować go krótko:
Cholernie boję się porażki, cholernie boję się podjęcia złej decyzji, zmarnowanego czasu i energii zapominając, że to właśnie mój strach jest najgorszym pożeraczem sił.
Czemu tak bardzo chcę się ukarać, zamiast… no właśnie – dać sobie na wszystko szansę.

end

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s