Noworoczne postanowienia i jak je przetrwać.

Ludzie uwielbiają granice. Urodziny, Nowy Rok, albo standardowe zacznę od poniedziałku. Nie jest tajemnicą, że ciężko jest nam podjąć się czegoś nowego z dnia na dzień, a już nie daj Boże w środku tygodnia.
Prawda? Prawda.

Kto nie zna i nie słyszał o sprawie siłowni w styczniu? W pierwszym tygodniu przeżywają (ponoć) spore oblężenie. Niektóre statystyki zaznaczają, że wtedy można tam znaleźć o 1/3 więcej sportowców niż w resztę roku.
Te same statystyki opisują, że po pierwszym tygodniu znika 25% owych sportowców. Połowa z nich zniknie po sześciu miesiącach. Ponoć tylko 8% ludzi udaje się wytrwać w postanowieniu noworocznym dotyczącym bardziej aktywnego trybu życia.

 

Pogrzebałam z ciekawością jakie jeszcze postanowienia noworoczne wielkimi literami kreślą ludzie w swoich kalendarzach, organizerach i kartkach przyczepionych na lodówce (a przynajmniej zapisują je sobie głęboko w sercu).

47% z nas postanawia rzucić palenie.

Sama jestem palaczem, a palenie rzucałam tylko raz i tylko przez dwa dni (nie było to postanowienie noworoczne) więc nie powinnam się wypowiadać. 

35% z nas chce schudnąć

Niejednokrotnie sama tego chciałam, jednak ja chudnę i tyję w sposób niekontrolowany z czym wiążą się problemy czysto garderobiane.

34% z nas postanawia poprawić swoją sytuację finansową

Na pytanie czy chciałabym być bogata zawsze mówię nie. Choć jak to podkreśla moja koleżanka – pieniądze szczęścia nie dają, ale lepiej jest płakać w Mercedesie.

31% z nas chce poprawić relacje z bliskimi

Na to zdecydowanie nie trzeba Nowego Roku!

Do listy dołącza również poprawa sposobu odżywiania, wspomniana już wyżej siłownia – czyli aktywny sposób spędzania wolnego czasu, czytanie książek, oglądanie filmów…

Ile naszych postanowień noworocznych naprawdę zostaje wcielonych w życie? Przeważnie tłumaczymy się brakiem silnej woli i wytrwałości. A może źle się do tego zabieramy?
Wytrwać w jakimś działaniu cały rok jest trudno. Według teorii budowania nawyków potrzebujemy aż (a może tylko…) 66 dni żeby zautomatyzowań nowe zachowanie, które później (często) łatwo jest zaprzepaścić chwilą słabości. Piszę tak, bo znam to na własnej osobie.

Układając listę postanowień warto zachować sporą dozę realizmu, dać sobie szansę i wyznaczyć margines błędu.

Nie rzucimy palenia z dnia na dzień, ale możemy stopniowo zmniejszyć ilość wypalanych papierosów (co właśnie ja czynię już od kilku tygodni. Wcześniej paczka dziennie – obecnie paczka starcza czasem i na cały tydzień).

Psychologowie mówią o zmianie zachowań, a nie abstrakcyjnych konceptów.

Nie będę się zdrowo odżywiał, ale przestanę żreć chipsy przy oglądaniu filmów. Brzmi lepiej? Zdecydowanie. Po jakimś czasie możemy ograniczyć drożdżówki, białe pieczywo i przerzucić się na warzywa. Metodą małych kroków obecnie jestem na etapie omijania przetworów mącznych, okazjonalnego spożywania indyka i ryb (szczególnie jak jest zimno, ale latem obchodzę się bez mięsa), a ze słodyczy wybieram czasem gorzką czekoladę. Bolało, ale da się.
Dobrym sposobem jest wyznaczanie sobie nagrody. Stąd mamy nasze kochane media społecznościowe, które oferują nam lajki komentarze znajomych, które bądź co bądź są sporą dawką codziennej motywacji. Pomaga również dzielenie się swoim sukcesem. W 2012 roku pod wpływem impulsu postanowiłam podjąć wyzwanie 366 zdjęć (rok przestępny). Chciałam poprawić swoje umiejętności fotograficzne, obserwacyjne i cóż… zbudować sobie portfolio. Pomogło. Założyłam bloga na platformie tumblr i wraz z kilkoma innymi użytkownikami podjęłam wyzwanie. Pomagało tagowanie zdjęć i znajomi, którzy non stop przypominali mi o nowych zdjęciach. Wiele z nich było beznadziejnych, niektóre dobre, a aparat zdecydowanie wdział wiele. Czasami to wyzwanie mnie złościło, jesienią – strasznie męczyło, ale pod koniec roku dało ogromną satysfakcję.
Obecnie wszystkie zdjęcia wywołałam i zrobiłam album – kronikę wydarzeń i życia z 2012 roku, która dumnie stoi na półce. Smak ukończonej misji jest naprawdę wart trudu.
Wyzwanie próbowałam reaktywować w 2013 roku, ale zmęczenie tematem wygrało. Dwie koleżanki w 2013 również próbowały podjąć działanie, niestety po miesiącu przegrały.

Zrób plan!

Nie wiem jak na was działają plany, ale ja je uwielbiam. W ten sposób pracuję – wypisuję swoje to do list zaznaczając każdą maleńką rzecz jaką mam zrobić, a po wykonaniu czynności z radością skreślam punkcik. Działa to podobnie jak kalendarz adwentowy, albo skreślanie kolejnych dni w kalendarzu do niezwykłego wydarzenia. Pomaga, daje nagrodę, motywuje i pozwala odrobinę łatwiej przetrwać czas.

Co w tym roku?

W tym roku w internetach króluje słoik szczęścia i wyzwanie 50 filmów. Szczególnie podoba mi się owy słoik szczęścia do którego każdego dnia wrzucamy karteczkę z zapisanym pozytywnym wydarzeniem z całego dnia. 29.08.2013 roku podobna działalność uratowała mi życie i pozwoliła wstać z depresji i uzależnienia od psychotropów. Po półtorej miesiąca weszło mi w krew dziękowanie za wszystko co przydarzyło się w moim życiu. Kiedy jest źle wracam do tej metody i potwierdzam – działa cuda.

A na koniec dodam coś, co obali wszystkie powyższe słowa:

bez sensu są noworoczne postanowienia.
Jeżeli chcesz coś zrobić, podjąć wyzwanie i działanie każdy dzień jest na to tak samo odpowiedni. 

Daty graniczne są spektakularne i piękne, ale większość moich planów i osiągnięć nigdy nie wiązała się z jakimś pierwszym dniem miesiąca. Przez trzy miesiące wytrwale ćwiczyłam i każdego dnia biegałam po lesie, bo pewnego dnia postanowiłam, że mam dość tego co się dzieje z moim organizmem. Czasami wystarczy głośne powiedzenie sobie nie chcę być już tym kimś kim ostatnio się stałam żeby coś przerwać. Czy wytrwanie w tym postanowieniu będzie łatwe? O nie, zapewniam was, że nie. Ale wystarczy powiedzieć sobie dam radę.
 

Powodzenia, trzymajcie się w cieple! 🙂
 
 
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s