prywatne i niewysyłane listy miłosne #1

Polska, kwiecień 2015

Kochany TY.

Czy przeczytasz to kiedykolwiek? Czy natkniesz się na te słowa w odmętach milionów zdań? Czy jak dorośniesz do natrafienia na moje zapisy to nadal będą jeszcze istniały?

Są takie krótkie i bardzo ulotne momenty, które odbywają się w okolicach zachodów słońca kiedy myślę o Tobie. Zastanawiam się czy jesteś szczęśliwy i czy masz obok siebie kogoś z kim możesz się podzielić tym co Ciebie dotyka. Być może podzielić swoim szczęściem.
Jak się czujesz, czy masz bezpieczny kąt w którym nie kapie Ci na głowę i czy aby na pewno jesteś zdrowy.

Też czasami czuję się samotna, ale zawsze wtedy przypominam sobie, że przecież jesteśmy tak blisko siebie, że samotność nie powinna być dotkliwym problemem.
Podnieś głowę do góry – widzisz to niebo? Ja jestem pod tym samym. Pod tymi samymi gwiazdami i pod tym samym słońcem.

photo-1475359106531-3ab615711172.jpg

Pewnie powiesz – ale przecież się nie spotkaliśmy.
Skąd wiesz, może minęliśmy się w autobusie albo w pociągu. Może uśmiechnęłam się do Ciebie. Może stałeś na jakimś dworcu i zapytałeś mnie czy mam papierosa. A nawet jeśli jeszcze nie, to bądź spokojny bo w odpowiednim momencie jeśli będziemy potrzebować siebie nawzajem to zetkniemy się w niespodziewanie choć nieuchronnie.

Nie masz czasem takiego poczucia, że pewnych ludzi mijamy z jakiegoś powodu? Czasem po to żeby na nas popatrzyli, czasem żeby podali rękę kiedy się potkniemy, a czasem żeby uświadomili czy przypomnieli nam kim jesteśmy.
Też zdarza mi się tęsknić. Momentami nawet bardziej niż myślisz. Tęsknię za kimś na kogo mogłabym patrzeć pisząc te słowa, kto przyniesie mi rano kawę albo z kim będę mogła siedzieć w milczeniu na ławce w parku. Tęsknię jeszcze bardziej dotkliwie gdy siedzę sama w mieszkaniu i zastanawiam się co mam poza swoją mozolną pracą. Siedzę i przechodzi mi przez myśl, że będę skazana na samotność jeszcze przez kilkadziesiąt lat. Że będę się tułała, patrzyła jak przyjaciele zakładają rodziny i organizują urodziny własnym dzieciom. Boję się tego panicznie, że nikt – a w szczególności los, nie uzna mnie za wystarczająco godnej żeby móc doświadczyć tych zwyczajnych i prostych cudów.

Ostatnio jeden z moich znajomych niespodziewanie zaczął mi się zwierzać przy kawie siedząc na szarej kanapie. Chcę być z kimś powiedział. Zawsze myślałem, że jeśli będę z kimś to będę szczęśliwy. Teraz wiem, że tak będzie tylko wtedy kiedy sam, w głębi siebie będę czuł się szczęśliwy.
Mogłam odpowiedzieć tylko to prawda, bo zauważyłam ostatnio to samo. Tak często warunkujemy nasze osobiste zadowolenie widząc odbicie siebie w oczach innych. A gdy tylko przez sekundę tego odbicia zabraknie panikujemy i krzywdzimy wszystko i wszystkich dookoła.

Samo to definiowanie szczęśliwego siebie ukazało mi się ostatnio jak jakaś prawda objawiona. I nagle wszystko zaczęło się składać. Przecież póki sama nie uporządkuję tego co mam w swojej głowie, swojego poczucia siebie i świadomości, to jak mogę być bezczelnie pewna, że uniosę towarzystwo kogoś kto będzie mi bliższy niż moja własna skóra?

Dlatego porządkuję siebie, żeby przygotować się na spotkanie. Nie wiem jeszcze kogo, ale będzie to ktoś niezwykły. I dlatego myślę, że to nic kiedy muszę czekać kolejne miesiące. Chociaż przyzwyczajona do rozżalenia głowa nie chce darować sobie tej samotności to mam przebłyski cierpliwości i nadziei, że wszystko będzie dobrze. Czasem są to nawet coraz częstsze mgnienia.

Szkoda, że mi nie odpiszesz. To nic. Napiszę do Ciebie jeszcze.

Trzymaj się i bądź dzielny. Oboje musimy.
– A.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s