prywatne i niewysyłane listy miłosne #5

Gdziekolwiek, lipiec 2015

 

Czasami mam wrażenie, że na długo zanim Cię poznałam, śniłeś mi się po nocach. Byłeś jakby zawsze, jakby podobny… Nawet jakbyś siedział teraz obok mnie na fotelu i czekał aż skończę pisać.
Ponoć czas jest relatywny i nie istnieje. Ponoć – możemy zmieniać to co było, bo czas zamiast biec jedną linią rozlewa się niczym kałuża wody. Możemy więc skakać po czasowej przestrzeni i modyfikować wszystko – naprawiać błędy i obserwować jak w ten sposób zmienia się nasza teraźniejszość.
A gdybym tak nagle mogła jeszcze raz zanurzyć się w ten wieczór naszego pierwszego spotkania i w tą sekundę, zaraz po tym kiedy mnie przytuliłeś, a nasz uścisk – choć dwojga prawie nieznajomych, trwał pół wieczności. Wtedy, zaraz po tym jak w towarzystwie przyjaciółki odeszłam wzdłuż uliczki, wyrwałabym się jej niespodziewanie, cofnęła i wróciła do Ciebie. Stałbyś w tym samym miejscu, z rękoma w kieszeniach, a ja jeszcze raz uwiesiłabym się na twoich ramionach. Powiedziałabym – jeszcze nie wiesz i nie zdajesz sobie sprawy, ale zmienimy swoje życia do samego szpiku kości.
 
Czasem jestem na siebie zła, bo myślę o Tobie i chciałabym żebyś był. Jakbyś tylko Ty miał tę magiczną moc żeby ulżyć mojemu zmęczeniu. Temu wyczerpaniu, które sięga ponad mięśnie, kości i dociera do wnętrza komórek.

I chciałabym się do Ciebie przytulić. Chciałabym się wtulić, zetknąć i wchłonąć. Wtulić i być. Wystarczyłoby że i Ty byś był, żebyśmy mogli wreszcie dać sobie spokój, zrozumienie i odpoczynek.

listy 5 01

Mam wrażenie, że zabrakło mi słów i skali żeby móc racjonalnie uporządkować wszystkie pojęcia jakie wiążą mi się z Tobą. Skończył mi się rozum i wiedza. Chociaż ciągle szukam skojarzeń aby móc samej sobie wytłumaczyć to kuriozum fali uczuć, to mimo wszystko – na nic moje ekspedycje badawcze.

W końcu, w okolicy pewnej upalnej północy, stwierdziłam że może niewytłumaczalne zjawiska można wyjaśnić tylko i wyłącznie równie niewytłumaczalnym? Skoro namacalne ciała i składniki chemiczne zawodzą, to może powinniśmy sięgnąć do duszy? Może to nie ja – nie moje oczy, twarz i ręce kochają Ciebie w każdy wieczór, tylko moja dusza. Może to ona nie potrafi kłamać i reaguje falą przeogromnej radości gdy tylko zbliżasz się dostatecznie blisko.

I czy moja dusza kocha Ciebie, czy twoją duszę?


Może to ona powinna się wtulać i może to ona tęskni nieprzebranie. Może to ona, chuligan nieposłuszny, robi co chce i dąży do własnego szczęścia nie patrząc na wszelkie cielesne konsekwencje.
Może to właśnie ona, nieprzebrana romantyczka, poznała twoją tamtego pierwszego wieczoru. Odnalazła zagubionego dawno przyjaciela i teraz tęskni, tak samo jak tęskni się do domu na pierwszym dalekim wyjeździe.

Nie rozumiem, więc szukam – rozwiązań i metod – na zważenie, zmierzenie i zbadania wszelkich zjawisk. Krążę jednak dookoła, kręcę się wkoło.

I ciągle marzy mi się żeby się do Ciebie wtulić. Więc dlaczego tak daleko i tyle kilometrów nas dzieli. Dlaczego te dni, wieczory i palący brak wszystkiego.
Dlatego żeby nie oszaleć, przywołuję siebie do porządku i powtarzam sobie – bądź zdrowy i szczęśliwy, tylko to się naprawdę liczy.
Kochać kogoś to chcieć dla niego wszystkiego co najlepsze.
To chyba jest definicja kochać.

 – A.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s