o tym jak zostałam bezglutenową wegetarianką… która karmi wszystkich znajomych.

Po pierwsze – da się. Po drugie – okazuje się, że nagle wszyscy lubią jeść to co przygotuję…
aczkolwiek na początku łatwo nie było.

Fazy niejedzenia mięsa miałam zawsze. Jako nastolatka burzyłam się i buntowałam powtarzając nie chcę jeść zwierząt. Ale później okazywało się, że mimo wszystko do mięsa wracałam. Może z braku przekonania, może dlatego że mama smaży kotlety, może mój organizm potrzebował, a może to było zwykłe lenistwo. Później wegetarianką zostałam niechcący.

Historia prywatna:

Dokładnie rok temu (w sierpniu 2014) nagle zaczęłam puchnąć. Woda w organizmie się zbierała, przybywało mi kilogramów chociaż potrafiłam całymi dniami nic nie jeść. Do tego bóle brzucha, ociężałość, wątroba która aż odstaje i zmęczenie. Poradzono mi – spróbuj przejść na dietę bezglutenową.

Pukałam się w czoło, bo przeżyłam 23 lata i całe życie jadłam pieczywo i makarony. Owszem, moja lekarka niejednokrotnie zastanawiała się dlaczego moja wątroba zachowuje się jak 60-letni organ, ale zrzuciłyśmy winę na jakieś utajone i nierozpoznane alergie na niektóre konserwanty jakich pełno we współczesnym świecie.

Od września 2013 roku odstawiałam przetworzoną żywność i jadłam tylko to co najczystsze. Jak tylko dowiedziałam się, że wieprzowina i wołowina aktywuje komórki rakowe odstawiłam od ręki (i nie tęsknię). Gorzej poszło ze słodkościami i gotowymi potrawami. Jeszcze gorzej ze stołowaniem się w mieście, chociaż nigdy nie byłam amatorką fast foodów. Ale jak nie można, to NIE MOŻNA.

Im bardziej unikałam glutenu tym lepiej się czułam. W badaniach wyszło, że tak – oczywiście, że jestem uczulona od zawsze…
Rzecz w tym, że przez całe życie nikomu nigdy nie przyszło do głowy, żeby mnie przebadać.

photo-1450893979860-22a2c0a0518f.jpg

Moda na bezglutenowość

Bo to teraz super modne – mówią mi znajomi – a ty zawsze miałaś dziwne zajawki na swoje eko jedzenie.
Rodzice mówią mi – nie przejmuj się, a ja powtarzam myślisz, że nie tęsknię za tradycyjną drożdżówką?

Prawdą jest, że wykluczenie białego chleba i pszenicy (a wraz z nimi herbicydy, pestycydy i inne sztuczne nawozy…) z diety znacznie poprawia nasz stan zdrowia. Po pierwsze – chudniemy, po drugie – nasze trawienie przebiega sprawniej. Odcinamy się od chlebowych ulepszaczy, wykluczamy kolejne toksyny i czujemy się lepiej!

Ponieważ gluten pojawia się w dużych ilościach we wszystkich wysokoprzetworzonych produktach – słodyczach, słonych przekąskach, parówkach to niespożywanie ich sprawia, że nasza dieta staje się bardziej naturalna. Nagle okazuje się bezglutenowcy (co prawda pod przymusem) staranniej wybierają produkty, samodzielnie przygotowują posiłki i często stają się fanami eko żywności. Chętniej eksperymentują w kuchni z nowymi produktami, jedzą regularniej, nie podjadają.

Moda na slow food, celebrowanie przygotowania posiłków, większa świadomość jedzenia… to tylko skutki uboczne diety.

Mieszkam sama z dala od domu, a moje mieszkanie jest zawsze pełne przyjaciół. Nie dziwi ich kiedy gotuję kaszę jaglaną z warzywami posypaną ziołami i przyprawą Masala. Kotlety ryżowe znikają szybciej niż powstają, a ciasteczka z kaszy cieszą się popularnością. Mój tryb życia, to ciągłe bycie z ludźmi i kilkunastogodzinna praca. Koleżanki przechodzą na moją bezglutenowość chociaż nikogo do tego nie namawiam. Owszem – nie odmówią sobie ciepłej kanapki na zabicie głodu i pizzy wieczorem, ale myślę że czas przyjdzie i na to 🙂 Coś w tym jest mówią jakoś inaczej się czuję!
 

Za wegetarianizm winię tatę…

Mój rodzony ojciec był człowiekiem, który nie wyobrażał sobie dnia bez kiełbasy i posiłku bez mięsa. Obecnie jest zdeklarowanym, medytującym o wschodzie słońca wegetarianinem. Kryzys wieku średniego? Nawet jeśli to całkiem zdrowy. Schudł ponad 20 kilogramów i stał się przystojniakiem za którym oglądają się moje rówieśniczki.
Nie je mięsa, nie pije alkoholu i nie pali papierosów. Nie chce zakłócić swojego rozwoju duchowego. Jakkolwiek śmiesznie to może dla was brzmieć to coś w tym jest…

Jeśli ktoś dba o poprawne funkcjonowanie energetyczne swojego ciała i rozwój świadomości wie, że używki tłumią nasze dobre przepływy. Jedzenie mięsa to również według nich między innymi krzywdzenie innego istnienia. Owszem – możecie powiedzieć – rośliny nie są istnieniem? Są, ale ich rolą jest bycie pokarmem dla innych. Zwierzęta mogą, ale nie muszą być naszym pokarmem.

Ach ty hipokrytko!

Czasem słyszę śmiechy kiedy pojawiam się z rybą czy indykiem podczas obiadu. Jaka z Ciebie wegetarianka mówią mi złośliwie znajomi.
Taka, która przy swoim bardzo aktywnym i przepełnionym pracą trybie życie zapominała o jedzeniu, przez co nabawiła się anemii. Zimą nie mogę uciekać od jedzenia mięsa chociaż raz w tygodniu aby zachować siły. Teoretycznie – nie musiałabym, ale niestety jeszcze do końca nie pogodziłam pracy ze swoją dietą. Mięsny proceder zaczynam pod koniec listopada i kończę w marcu z radością pożerając warzywa przez resztę roku.

Tak się nie da…

…mówi mi mój znajomy kiedy wymieniam ilu rzeczy nie jem. Mój przyjaciel na początku znajomości załamywał ręce kiedy wybieraliśmy knajpę w której coś zjemy. Zawsze mogę patrzeć jak ty jesz powtarzam, ale nikogo to nie przekonuje i sami szukają bezglutenowo-wegetariańskich miejsc.
Przejście na stałą dietę na własną rękę, czyli bez konsultacji z lekarzem czy dietetykiem może być groźne, ale nie trzeba zaczynać od kategorycznego odstawienia produktów (jak moja przygoda z wieprzowiną, aczkolwiek – akurat to polecam). Małymi krokami można pozmieniać swoje nawyki żywieniowe i zacząć cieszyć się z jedzenia. Bo czemu nie.
7-dni-do-zdrowego-odzywiania-head
Nawyki żywieniowe można zmienić na wesoło! — Czytaj więcej
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s