Co jest po drugiej stronie strachu?

Wszystko czego naprawdę dokonasz znajduje się po drugiej stronie strachu.

Powiedziałam to do siebie podczas wychodzenia z kolejnego kryzysu. Zastanawiałam się jak wszechświat z całą swoją mądrością może składać sytuacje i przypadki tak aby specjalnie doganiały i kopały mnie w tyłek.

Może. Chyba nawet powinien robić ich jak najwięcej.

Byłam przerażona, bo znowu powróciły problemy z oddychaniem, brak snu, drżenie rąk, a żołądek odmawiał przyjmowania pokarmów. Jedyne co mnie wabiło to papierosy. Oto jak można stać się ponownie chorym w kilka godzin.

Przypomniałam sobie, że każdy mój mały sukces i każde moje małe zwycięstwo znajdowało się za cienką czerwoną linią strachu. Teraz jest tak samo. Jeśli nie pokonam jej, nigdy nie uniosę. Muszę wstać, popatrzeć w oczy wszystkim swoim demonom i powiedzieć – nie przeszkodzicie mi.

Hasła motywujące mówią: żeby osiągnąć coś niesamowitego to musisz zrobić coś niesamowitego. Uważałam, że to jedna wielka ściema, jednak raz na jakiś czas moje własne, drobne żyćko udowadnia mi że jest w tym ziarno prawdy.

Okazuje się że tak naprawdę, dopiero wtedy kiedy zrobimy krok za swoją strefę bezpieczeństwa możemy się czegoś nauczyć czy dorosnąć. Wrzuceni na głęboką wodę albo utoniemy albo wyjdziemy na brzeg – albo wręcz przeciwnie – nauczymy się pływać.
O ile nie zabije nas ciągłe wyrzucanie sobie błędów, gryzienie własnych kończyn ze złości i strachu przed porażką to przeważnie mamy małą szansę na pójście na dno. Jeśli damy sobie szansę, pozwolimy sobie na błąd i z opiekuńczym gestem pozwolimy sobie na rozpoczęcie pracy od nowa – jesteśmy w stanie wiele się nauczyć i przetrwać. Chociaż – oczywiście, nie jest to najprostsze.

Nie ma się co oszukiwać, nigdy nie pozbędziemy się całkowicie naszych piwnicznych demonów. Jeśli zwalczymy jedne, to za chwilę pojawią się kolejne i jeszcze inne, które do tej pory drzemały w kącie. Prawdopodobnie nigdy nie pozbędziemy się całkowicie strachu i wątpliwości. Kryzysy zawsze są i będą, ale inną sprawą jest wypracowanie na nie sposobu.

Wiem, że brzmi to jak bajdurzenie, ale ja również raz na jakiś czas muszę wziąć bardzo głęboki oddech, spiąć wszystkie mięśnie i zrobić krok za cienką czerwoną linię. Czasami za jej przejście – do tej ciemnej i mrocznej krainy – dostaję po tyłku, ale czasami – dzieją się rzeczy cudowne i niesamowite. I muszę się wam przyznać – warto.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s