prywatne i niewysyłane listy miłosne #9

Łódź, 14.02

Od kilku lat co roku spędzaliśmy ten dzień razem. Niby przypadkiem, niby umawialiśmy się na tę datę ale zderzaliśmy się ze sobą nieuchronnie.
W tym roku to się nie wydarzy.

Kiedy poznałam Cię tego ciepłego lipcowego wieczora jeszcze nie podejrzewałam, że dzięki Tobie przeżyję taką podróż. Patrzyłeś na mnie wtedy bezwstydnie, kiedy kuliłam się we własnej skórze na drewnianej huśtawce ogrodowej. Próbowałam udowodnić, że jest mi wygodnie i dobrze samej ze sobą, ale nie wierzyłeś w to żadne kłamstwo.
Jesteś najlepszym i najgorszy wydarzeniem w moim życiu.
Nigdy jeszcze tak nie płakałam jak przez Ciebie. Leżałam na środku małego dywanu we własnych, niewielkich czterech kątach i nie chciałam się podnieść. Próbowałam zrozumieć, dlaczego cały czas uzbrajasz się w twardą skorupę. Dlaczego nie pozwalasz mi się przez nią przebić i zbliżyć się delikatnie. Przecież jedyne co miałam to ja.
Wiele miesięcy później, już bez żadnych łez, nadal próbowałam pojąć dlaczego pozwoliłeś innej kobiecie podejść do siebie wystarczająco blisko. Co było z nami nie tak, że mimo tych westchnień i spojrzeń nie potrafiliśmy spotkać się w połowie drogi. Albo chociaż na tej samej drodze.
Dzięki Tobie jestem dzisiaj taką, a nie inną osobą.
Chociaż ciężko pracowałam, walczyłam i przedzierałam się pazurami sama z siebie, to jednak Ty byłeś najlepszym paliwem napędowym dla moich zapracowanych nocy. Kiedy o drugiej wysyłałam do Ciebie krótkie „Hej” odpisywałeś zaraz tym samym słowem, a moja bezsenność stawała się lżejsza do zniesienia.

Być może dzięki Tobie przetrwałam.

Kiedy wreszcie stanęłam na nogi, odnalazłam życzliwych i zaczęłam dobrze się czuć w nowej sobie, zamiast „Hej” odpisywałeś zazdrosnymi zdaniami.
Nigdy Cię nie zdradziłam, chociaż mówiłeś mi że robię to każdego dnia.

Rok temu nie potrafiłam sobie wyobrazić siebie bez ciebie. Swojego dnia, życia, nocy i przyszłości. Byłeś tam zawsze – doklejony, doczepiony i dodany, gdziekolwiek bym nie była ja, w swojej pracy i pasji.
Od pół roku Ciebie już nie ma.
 listy 9.jpg
Dziękuję Ci, że byłeś. Dziękuję Ci za każdy pocałunek, sekundę kiedy trzymałeś mnie za rękę i za każdą chwilę kiedy mnie obejmowałeś. Dziękuję Ci za każdy moment naszego wymykania się i chichotów. Dziękuję za wszystkie szczęście i każde „Hej”. Za każdy list i wiadomość.

Dziękuję Ci, że odszedłeś. Dziękuję, że nam nie wyszło, bo zrobiłeś miejsce dla kogoś innego. Dziękuję za to, że mnie przygotowałeś na nowe spotkania, na nowych ludzi i nowe uczucia. Bez Ciebie nie byłabym gotowa, może i nawet przegapiłabym swoje nowe życie.

To, że się spotkaliśmy było najlepszą i najgorszą rzeczą na świecie.

Dziękuję Ci za to.
 – A.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s