prywatne i niewysyłane listy miłosne #11

Polska, jesień – zima 2016

Wczoraj zadałam sobie to pytanie po raz pierwszy. Trochę się go wystraszyłam – samego pomysłu i myśli. Odczułam jakby miało ono zwiastować jakiś schyłek czy koniec, albo choć zbliżanie się do granicy tego końca. Bo tak naprawdę – czy ja Cię jeszcze kocham?

A czy ja Cię kiedykolwiek kochałam?

Odczuwam jakieś pomieszanie tymi iskrami pytań i myśli. Bo później znowu widzę Ciebie. Pijemy razem herbatę, zagryzamy czekoladą i opowiadamy sobie o swoim dniu. I muszę przyznać, że czuję się dobrze. Mam w sobie jakieś wrażenie wygody, spokoju i trochę niezmienności. Ale wystarczy, że wrócę do domu i zaczynam odczuwam ciężar czasu i wypowiedzianych słów. Czas zawsze waży swoje.

Przestałeś być ideałem. Uwielbiam cię nadal, ale już nie dziwi że zainteresowałeś się tą niedoskonałą mną. Bo sam jesteś niedoskonały, nieposkładany i niekompletny. I przecież to nic złego w tym, aby takim być – tak samo jak nie ma w tym nic złego aby mieć dwie ręce i nogi, ale nagle widzę, że masz wady. Choć wszystkie one są na swój sposób piękne, to jednak po raz pierwszy świadomie je dostrzegam. Widzę, że są.

listy-11-02

Ostatnio zapytałam cię, czy kiedykolwiek mną manipulowałeś. Wiem, że masz taką zdolność i wiem, że wszystko w swoim życiu zgrabnie kalkulujesz. Zaprzeczyłeś, a ja uwierzyłam. Ale wątpliwości nie ustały.

Zauważyłam, że już nie boję się że odejdziesz. Już próbowałeś to zrobić i nawet już to zrobiłeś, tak samo jak i zrobiłam ja.

Nie boję się teraz mówić przy Tobie prawdy. Nie boję się płakać, narzekać i zauważać że sprawiłeś mi przykrość. Nasze wzajemne odchodzenie uwolniło mnie od udawania. I chociaż miałam wrażenie, że z Tobą nigdy udawać nie musiałam to jednak mimowolnie – jak wedle starych schematów – cały czas to robiłam.

Czy to zwiastun rozstania? Czy pójścia dalej?

Bałam się, że nasza mała rewolucja porani nas i posiniaczy. Ale okazuje się, że nadal pijemy gorącą herbatę w swoim towarzystwie. Zaglądasz mi częściej w oczy i sprawdzasz czy nadal jestem. Dbasz o mnie tak samo jak ja zawsze wyjmuję z pralki twoje ubrania. I wtedy znam odpowiedź na wszystkie wątpliwości.

listy-11-03

Kocham cię nieustannie – choć spokojniej, zwyczajniej i bez zbytecznych wybuchów czy erupcji wulkanów. Kocham cię o drugiej nad ranem i o dwunastej w południe. Nie kocham cię mimo wszystko, ale ze wszystkim. Kocham cię ot tak. Kocham cię tak jak kocha wolny od wszystkiego człowiek.

I teraz już wiem, że nawet jeśli rozejdziemy się na zawsze i będziemy zdawać się zapomnieć o sobie nawzajem – to nic. Myślę, że jakieś kawałeczki ciał i dusz będą pamiętać zawsze i przekażą prostotę, piękno i siłę tego kochania w eter. Bo chyba po to się spotkaliśmy, żeby móc udowodnić sobie że istnieje taka miłość.

 – X.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s